Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stary Malenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stary Malenka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 grudnia 2015
WROsound relacja 2/2: Koncertowe adaptacje
Dead Snow Monster
Bezbłędnie rasowy koncert gitarowego power trio, wyciągnięty z podręcznika rock 'n' rollowych zagrywek. Niespożyta energia charakterystyczna dla wszystkich młodych śmiałków popchnęła ich nawet do zabawy Beatlesami w bezpretensjonalnej i całkiem cool wersji Tell me why. Borys Dejnarowicz ta opisywał geometryczną sprawność The Strokes w sile wieku: "mają gitarzystów tak sprawnych, że są w stanie obijać się o siebie, o kolumny, o Casablancasa w trakcie występu". I tak samo było w załodze Dead Snow Monster na scenie Impartu, która aż kipiała energią prostych, ale zaraźliwie chwytliwych zagrywek - przesunęli szybkość piosenek do kresu skali i utrzymali tempo do samego końca. Wydawało się, że ostatnimi dźwiękami koncertu będzie mała śmierć ostrej destrukcji wzmacniaczy gdy Śniegowy Potwór raz jeszcze odrodził się w niesamowitym chorale a'capella. Przypominało to ludowe obrzędy starych kowbojów z merkuriańskiej prerii wysuszonej czerwonym światłem zachodzącego Słońca.
Enchanted Hunters
Nieodparcie urocza adaptacja baśni do XXI wieku. Małgorzata Penkalla i Magdalena Gajdzic zaczynały swoją karierę w lesie - nie dosłownie, nie że mało umiejętnie, ale skromne klimatem i zwiewne akustycznym instrumentarium. Teraz ich historia nie toczy się w bezczasie "za siedmioma górami" ale dorastając dopuściły do siebie rzeczywistość z jej nowoczesnością. Melodie prowadzone były na koncercie elektronicznym bitem i elektrycznym basem tego gościa z Kristen. Enchanted Hunters roztoczyli czar opowieści nad całą salą teatralną Impartu, ale każda pouczająca baśń musi zawierać w sobie element mroku. Tak jak można zdziwić się brutalnością u braci Grimm, tak samo nieswojo poczuliśmy się słuchając nie spodziewanych żartów, ale tragicznych wieści Michała Bieli. Po których na parkiet wszedł najbardziej frapujący i kruchy taneczny bit przyklejający się minimalizmem techno rytmu. DISCOmfort.
Ukryte Zalety Systemu
To nie był koncert w rozrywkowym znaczeniu tego słowa. Nazwałbym go bardziej wystąpieniem mającym przedstawić racje i poglądy punkowej kapeli wkurwionej na rzeczywistość. UZS mają bardzo stanowczy i zdecydowany przekaz poparty równie mocną warstwą muzyczną. Trochę jak Cool Kids of Death, ale wrocławski zespół nie odpuszcza surowej drogi do celu na rzecz dyskotekowych eksperymentów. Bas Huberta Kostkiewicza ustawiona na równi z gitarą i perkusją ogłusza niezdecydowanych skandowanymi sloganami ujawniającymi drobne przyjemności kapitalizmu, a despotyczny elektrowerbel uderza mechaniczną, niemal industrialną zimną powinnością - etosem Anteny Krzyku.
Stary Malenka
Występowali na trzeciej, mniejszej scenie w Galerii Impart i sprawiali wrażenie jakby zatrzymanych w pół drogi pomiędzy muzealną kameralnością i areną koncertową. Niezwykle ciekawy występ właśnie artystycznie; skupiony na tekstowych niedopowiedzeniach i brzmieniowych wieloznacznościach. Z dwiema gitarami, skrzypcami i - najbardziej znaczącym - plastycznym wokalem Agi Podolan. Interesująco frapującym; zresztą druga połowa duetu, Kamil Dysiewicz także rozumie zasadę "mniej niż więcej" - urywając refren intymnego coveru Wonderful life ("no need to run"). Warto czekać na ich debiutancką EPkę, którą (brejking!) właśnie nagrywają - ciągle szukają swojego głosu i poziomu głośności.
Moire Pop
Najlepiej zapowiadający się wykonawca WROsoundu. Wyciągnięci gdzieś z piwnicy zagrali swój pierwszy koncert w historii, niektóre piosenki absolutnie prezentując wrocławskiej publiczności. Wszystkie były świetne - wysmakowane brzmieniowo i przebojowo chwytliwe, bez zbędnych wstępów dziejące się tu i teraz. Maksymalnie satysfakcjonujący występ elektroniczny - z taką perkusją i modyfikacjami śladów w czasie rzeczywistym. Nie przypominam sobie w Polsce podobnie kunsztownego brzmienia przywołującego echa przestrzennego french touch'u z Air France na czele. Oczywiście wszyscy kojarzą Kamp! czy We Draw A, ale ich formuła chyba powoli się wyczerpuje. Czas na Moire Pop.
Ventolin
"My name is Ventolin and I don't use computer". Po takiej zapowiedzi można by się spodziewać akustycznego i wyciszonego songwritera - nic bardziej mylnego. Czeski akademik projektuje elektronikę na zagadkowych, na wskroś analogowych przyrządach i swoimi ekscentrycznymi zapowiedziami prowadzi niestrudzoną zabawę taneczną. Na ustawionym za sceną ekranie było widać wizualizacje i cień głowy Ventolina, która wśród kolorów animacji wyglądała jak kadr z kreskówki. I on sam właśnie tak się zachowywał - wyjęty z innej bajki szalony konstruktor podrygujący rytmem i kolejnymi niebanalnymi pomysłami na dźwięki. Niesamowita, odpowiednio odklejona od rzeczywistości impreza.
wtorek, 1 grudnia 2015
MIXTAPE: WROsound 2015
WROsound w Imparcie już 4 i 5 grudnia, więc z tej okazji okolicznościowy mixtejp ze WSZYSTKIMI artystami festiwalu.
Polecam liryczne (damskie) wyciszenia Stary Malenka i Enchanted Hunters po wybuchowym wstępie Breslaux. A już szczególnie rozbudowane Are you a wizard? będące prawdziwą osią składanki. Potem gitarowe uderzenie z Dead Snow Monster, które w tym wydaniu brzmią jak bardziej zadziorny L.stadt. A na zaszczytnym, finałowym miejscu oczywiście Moire Pop, czyli prawdziwy czarny koń festiwalu z napisami końcowymi Patryka Balawandera.
1. Ventolin - Supersonik
2. Breslaux - Catch The Noise
3. Stary Malenka - Bona
4. Enchanted Hunters - Twin
5. Endy Yden - Are you a wizard?
6. Kyklos Galaktikos - Nemehlo
7. EABS feat. Natalia Lubrano - (Untitled) Live!
8. Ukryte Zalety Systemu - Twoja ulica już niedługo
9. Dead Snow Monster - Friedns
10. Moire Pop - Goodbyes
11. Ghosts of Breslau - Sunken Lights
Super promo na deser, pozdro, widzimy się.
czwartek, 26 listopada 2015
Guide to WROsound 2/3: Czary
Festiwal WROsound przedstawiające najciekawsze dźwięki z Dolnego Śląska i dalej znad Odry odbędzie się we wrocławskim Imparcie 4 i 5 grudnia. Więcej info na stronie http://wrosound.com/
Jeśli koncerty pozwalają przenieść się do artystycznego świata wykonawcy, to festiwale są muzyczną podróżą dookoła świata. Na tym polega magia muzyki - dzięki niej możemy odczuć róznorodoność emocji i nastroju, a być może nawet coś zmieni się w naszym życiu.
Związany z wrocławską sceną muzyczną Michał Biela korzysta z całego wachlarza sztuczek instrumentalnych. Podczas ubiegłorocznej edycji WROsoundu jego zespół Kristen głośno i zdecydowanie w niemal fizyczny sposób poprzestawiał eksperymenty gitarowe, ale sam Biela udowodnił też, że jest w stanie zaczarować publiczność ciepłą, akustyczną balladą. Teraz wraca do Impartu z zespołem Enchanted Hunters; czyli po polsku: "Czarowni Łowcy". Baśniowa nazwa pasuje do muzyki - ulotne dziewczęce chórki, zwiewne klawisze, migoczące skrzypce i miękkie wyściółki basu. Nie bójcie się czarownic i ciemnego lasu; ta przygoda na pewno będzie miała szczęśliwe zakończenie.
Enchanted Hunters czarują brzmieniem, a duet Stary Malenka stawia na jak najbardziej werbalne zaklęcia. Ich prawdziwe znaczeni kryje się w wieloznaczności słów uzyte w różnej formie i sytuacji mogą znaczyć zupełnie coś innego. W zależności od zwrotów frazeologicznych jak również kierunku głosu czarującej wokalistki. Jaką formę przybierze postać rzeczy i obrót spraw - wróżby i błogosławieństwa czy klątwy i uroki?
Muzyka Patryka Balawandera ukrywającego się za pseudonimem Ghosts of Breslau w całości opiera się na roztaczaniu magicznego klimatu. Ambient unosi się gdzieś ponad melodią i pozbawiony tradycyjnych zasad piosenki jest samą przestrzenią. Co najbardziej istotne - przestrzenią Wrocławia. W projekcie Ghosts of Breslau nie spotkamy raczej wesołych historii, ale na szczęście ta inna, dobra magia cały czas krąży po mieście. Wciąż można ją usłyszeć - na przykład podczas trwania festiwalu WROsound.
Związany z wrocławską sceną muzyczną Michał Biela korzysta z całego wachlarza sztuczek instrumentalnych. Podczas ubiegłorocznej edycji WROsoundu jego zespół Kristen głośno i zdecydowanie w niemal fizyczny sposób poprzestawiał eksperymenty gitarowe, ale sam Biela udowodnił też, że jest w stanie zaczarować publiczność ciepłą, akustyczną balladą. Teraz wraca do Impartu z zespołem Enchanted Hunters; czyli po polsku: "Czarowni Łowcy". Baśniowa nazwa pasuje do muzyki - ulotne dziewczęce chórki, zwiewne klawisze, migoczące skrzypce i miękkie wyściółki basu. Nie bójcie się czarownic i ciemnego lasu; ta przygoda na pewno będzie miała szczęśliwe zakończenie.
Enchanted Hunters czarują brzmieniem, a duet Stary Malenka stawia na jak najbardziej werbalne zaklęcia. Ich prawdziwe znaczeni kryje się w wieloznaczności słów uzyte w różnej formie i sytuacji mogą znaczyć zupełnie coś innego. W zależności od zwrotów frazeologicznych jak również kierunku głosu czarującej wokalistki. Jaką formę przybierze postać rzeczy i obrót spraw - wróżby i błogosławieństwa czy klątwy i uroki?
Muzyka Patryka Balawandera ukrywającego się za pseudonimem Ghosts of Breslau w całości opiera się na roztaczaniu magicznego klimatu. Ambient unosi się gdzieś ponad melodią i pozbawiony tradycyjnych zasad piosenki jest samą przestrzenią. Co najbardziej istotne - przestrzenią Wrocławia. W projekcie Ghosts of Breslau nie spotkamy raczej wesołych historii, ale na szczęście ta inna, dobra magia cały czas krąży po mieście. Wciąż można ją usłyszeć - na przykład podczas trwania festiwalu WROsound.

