background
Testowy blog
  • Last
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbig Wodecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbig Wodecki. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 sierpnia 2015

KROPKI - KRESKI: Zbig Wodecki




Zbigniew Wodecki by Tom Spray z Pitchforka.

Jeśli ze wszystkich moich trzech edycji OFF Festivalu miałbym wybrać tylko jeden moment, byłby to bez wątpienia koncert Zbigniewa Wodeckiego i Mitch and Mitch. Wykonali pierwszy album długowłosego artysty, wydany w 1976 pod tytułem Zbigniew Wodecki.

Publiczność przyjęła ich fantastycznie i - zawsze chciałem użyć tego zwrotu w stosunku do wydarzenia, w którym faktycznie uczestniczyłem - reszta jest historią. Najbardziej niesamowitą opowieścią polskiej muzyki rozrywkowej; przynajmniej za mojego życia (tutaj porównałem ją do tej z oscarowego filmu Sugar Man).

Najlepszym symbolem tego wydarzenia jest powyższe zdjęcie wykonane przez fotografa portalu Pitchfork. Kto by pomyślał - artysta starszego pokolenia, często będący obiektem drwin i żartów, kojarzony z przaśnymi przebojami i Pszczółkami, w ostatnich latach bardziej osobowość telewizyjna i jeden z symboli rozrywki PRLu odnalazł się na stronie najbardziej hipsterskiej strony internetowej.

poniedziałek, 17 lutego 2014

9/13' : Panny mego dziadka



Pierwszy dzień OFF Festivalu z pewnością przejdzie do Historii Polskiej Muzyki Rozrywkowej. Spotkanie Zbigniewa Wodeckiego i ekipy Maccia Morettiego to piękny symbol uznania młodych dla klasyki polskiej piosenki. Koniec podziału na alternatywę i obciachowy pop - spełniło się założenie Topu Wszechczasów serwisu Screenagers. To był prawdziwie czarowny wieczór - piękne panie i eleganccy panowie przywołali klimat jakiegoś legendarnego występu Orkiestry Polskiego Radia ze wszystkimi manierami, smyczkami i dęciakami. Reklamowany jako :najbardziej optymistyczny film roku Sugar Man opowiadał właściwie o radości fanów, który odnajdują swojego idola i mogą wreszcie mu podziękować i docenić jego dzieła. Ja tak samo poczułem się w Katowicach.