background
Testowy blog
  • Last
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modest Mouse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modest Mouse. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lipca 2011

Inteligentna łyżka


Spoon - The Way We Get By by manouchka53



Spoon to amerykański zespół indie, którego największa zagadką jest to, dlaczego jest jeszcze tak słabo znany. Ostatnio nie są już tak alternatywni, że aż niszowi, ale ich dużą cechą pozostaje brzmieniowa małość i używana skromność środków muzycznych. "Wystąpili" już w wielu takiech skromnych filmach jak np. 500 days of summer a do takich soundtracków są idealni. Muzycznie tez są świetnie uznani (wszędzie świetne oceny, WSZĘDZIE). I mają fajną okładkę i razem z nią są jednym z najinteligentniejszych zespołów jakie znam.

Inteligencja ambiwalencja. Tak, cały czas mowa tu o muzyce i to ma faktycznie duże znaczenie, bo bez tego mogliby wszystko poprzykrywać dużą warstwą głośności i innych efektów sztuczek. Ale minimalizm. Tutaj świetnie nie ma miejsca na zbędny dźwięk i instrument.
The way we get by czyli najlepsze, najbardziej popowo wpadający w ucho fragment płyty. Chorobliwie chwytliwy od pierwszych dźwięków i oparty tylko na zwykłym pianinie grającym ładna melodię (cały czas na białych). A refren to tamburyn, klaskanie i naturalnie oczywiste zejście linie basowej. Bezpretensjonalna energia wokalisty odsyła nas do zwykłego pokoju prób, a produkcja nie szuka zbędnych przecież syntezatorów. Później wystarczy wzmocnić bas i dodać talerze. I tyle, już.

Minimalizm srealizm, a chodzi o to, że oni piszą po prostu bardzo proste piosenki. Kilka akordów pianina nadających rytm jak w Someone something , gdzie melodia wychyla się tylko na refren, tylko na chwilę. Kończący płytę Vittorio E. to przecież A-dur i D-dur, które doskonale znamy z All I want is you U2. Te najprostsze akordy wypisane z małych płytek Bitelsów. Tak jak dziadzio Macca, tutaj też bas musi być melodyjny, jak w All the preety girls go to city. Nie możn anie docenić też perkusisty, chociaż nie ma jakiś wyrazistych partii, to właśnie bębny napędzają tempo.

Świetne wstawki, jak spersonifikowany rytm do Stay don't go lub goniące słuchacza pukanie w otwierającym Small stakes.. Inteligentnie. Gitara elektryczna jeśli sie pojawia, to tlyko aby ożywić melodieę i cały czas wygrywa te staroświeckie akordy. Ta płyta ma już 10 lat, ale zupełnie tego nie słychać w ogóle. Tutaj nie ma po prostu co się zestarzeć. Genialne melodyjne melodie, akustyki i C-dury zostaną na zawsze.

No i oni są z USA, co ma także niebagatelne znaczenie i co także świetnie słychać, bo właśnie amerykanie mają takie bystre zespoły (vide Modest Mouse). Brytole zawsze pojadą bezczelną flegmą i łobuzerstwem jak od np. Oasis lub też ew. przechodzą w eleganckie retro. Tutaj sposób w jaki wykorzystane jest pianino jest świetnie błyskotliwy i ożywczy, No i mamy ten akcent jankesów, którym zaciąga wokalista w refrenie The way we get by energicznie zapychając wolne miejsca w takcie. Jest  w tym coś cholernie charakterystycznego i po amerykańsku awersome.

Te najważniejsze składniki - prostota i minimalizm zawsze jednak sprawdzają się w balladach. Niesamowitym owocem tych zabaw Spoona jest Paper Tiger (czyste piękno). Zaczyna się niebanalnie tylko po to, że żeby utrzymać prosty rytm. Klawisze są cudownie miękkie, a ten rytm to jakieś poduszki powietrzne zabezpieczające wszystko. Wszystkim jest intymna atmosfera tej piosenki. Wycofanie i nieśmiale człowiek spowiada się ze swojej naiwności, że I'm not dumb, just wanna hold your hand. Gitary dają zgrzyt i niepewność . A pałeczki byją rytm i czekają w tej samotni nadwrażliwca.
I will be there with you when you turn on the light


Płyty Spoon nie pozostawia obojętnym. Świetna energia z najprostszych środków plus cwane przeszkadzajki dają formułę indie ciekawego i inteligentnego i prawie idealnego.I genialna, kompletna i zupełnie nienachalna produkcja, wszystko wyliczone ze wzorów Pichforka i podporządkowane tym bardzo świetnym po prostu ładnym m e l o d i o m.  A wreszcie nie chodzi tylko szpan taką płytą, ale taki Paper tiger wzrusza i pokazuje
te najważniejsze, też najprostsze emocje.

Spoon - Paper Tiger by VincentAnzalone

niedziela, 25 kwietnia 2010

Trzy szybkie indie single, pażałasta, czyli kawałki, które nie zmienią świata

Phoenix - Lisztomania



Tak w ogóle to tego miało tu nie być. Zdaję sobie sprawę, że lekko faworyzuję tutaj Phoenix, ale wydało mi się nie fair nie zamieszczać singla, którego od piątku słucham cały czas. Nie mam więc olśniewającej formy opisania tego kawałka, podobno tytułowy Liszt to "jakiś" wybitny artysta. Ciekawe może być także to, że taki fajny bardzo śpiewny akcent wokalista zawdzięcza temu, że zespół pochodzi z Francji. A największa moc narasta gdzieś w 2:40 min zaskakująco fajnego (nieoficjalnego) teledysku. Czy można jakoś wyrafinowanie opisywać indie gitarowe single?  :)

Phoenix - 1901


Dla tego właśnie singla chciałem napisać tego posta. Aby pokazać, co się dzieje z rytmem w pierwszych 30 sekundach. Ja rozkminiłem to dopiero niedawno, po jakiś kilku (dziesięciu?) odsłuchach. Jeszcze cwany teledysk do tego. I dlatego warto słuchać alternatywnych zespołów indie, dla takich pomysłów. Rzekłem.

Modest Mouse - Dashboard


Tak, wiem doskonale, że to ta piosenka z TVN-u i ogólnie komercha, że szok. Ale:
1.To Modest Mouse, alternativ jednak, a nie coś jakieś tam. Dojrzewam do stwierdzenia, że ich "The Moon and Antarctica" to jedna z najlepszych płyt dekady.
2. Na gitarze gra i wymyślił riff Johnny Marr. Ten Johnny Marr. Ten sam, który wraz z Morisseyem dzielił rządził ongiś w The Smiths. Więc proszę już nie marudzić, że ściągnąłem to TVN-u ;p
3. Linia melodyczna jest niesamowita. Przypomina jakąś parabolę (sinusoidę?), wznosi się i opada bez chwili wytchnienia czy jakieś przerwy czy pauzy. Cały czas wręcz mknie do przodu i nie zatrzymuje się nawet na moment.
4. Znów podoba mi się akcent wokalu, tym razem hamerykański. To mamrotanie idealnie pasuje do wyżej opisanej sinusoidy ;)
5. Rytm. Tak wspaniały, że pląsały do niego nie mniej wspaniałe gwiazdy TVN-u. Nawet Piróg (ten, nad którym się zastanawiano w Bytomiu ;)  ).
6. I tak na pewno do ramówki wybrał im to Piotr Metz ;)

Muchy - Państwa Miasta
Muchy - panstwa miasta

Niestety, Wielka Tuba nie dysponuje tym kawałkiem w miarę dobrej jakości. A warto, bo "Państwa Miasta" to na pewno czołówka dokonań Much, jeden z najlepszych polskich singli ostatniej dekady. Wielki szacun dla "trójkowych dzieciaków". Perkusja perfekcyjnie nadaje rytm, świetne zgranie gitarzystów, TO wejście w refren, rozwalili. I nawet sympatyczny tekst, nie powiem. Mam nadzieję, że zabrzmi dzisiaj w Carpe Diem (a tak, wybieram się na gig-a, relacja może nawet będzie razem z recką płyty nowej).