background
Testowy blog
  • Last
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzyk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 listopada 2011

SP 7" : Bez żadnych słów, zwyczajnie znów

Iza Lach wszędzie
Badania internetowo - terenowe mające na celu propagowanie twórczości Izy Lach i oceniające odbiór opinii publicznej na świetną nową i oryginalną polską muzykę.
Raport

1#   Napisałem celo bardzo pozytywny wpis na swojego bloga na temat pierwszego singla z płyty Krzyk: Nic Więcej. Link do tego wpisu umieściłem na fejsbuku i rozesłałem do kilku znajomych z poleceniem natychmiastowego zapoznania się z tematem. 
Wpis (bardzo!) pozytywnie oceniła sama Iza Lach na swoim oficjalnym twitterze czym się strasznie jaram bardzobardzobardzo. Wrodzona skromność i wdzięczność dopinguje mnie do większej pracy nad pokazywaniem światu Jej twórczości.
2#  Wrocław. Paulina W. z wyraźną ironią odnosiła się do mojej fascynacji łódzką wokalistkę, posuwała się nawet do bezczelnych żartów. (dopiero później mogłem usprawiedliwić jej osądy tym, że była pijana). Jednak już następnego dnia do nieskończoności repetowaliśmy Nic więcej i śpiewaliśmy refren na cały głos podczas chodzenia po centralnych ulicach Wrocławia próbując ogarnąć sylabizowanie w refrenie. Ponadto, Zuza K. także się bardzo wkręciła i też śpiewała i wrzuciła na swojego fejsa link do tejże piosenki co polubiło kilka osób.
3#  Internat (Barak). Dagmara Ch. także próbuje żartować z mojej nowej fascynacji. Później jest zdziwiona tym, że lubię taką muzykę tzn. pop. Pytanie uznaję za tendencyjne, gdyż nie wyobrażam sobie nic ładniejszego niż ładna dziewczyna śpiewająca ładne piosenki. Dagmara Ch. wysłuchała już ok. 33 razy utwory Izy Lach, a w szczególności Zatrzymaj Czas i Czy pamiętasz (dane z last.fm).
 4#  Ponownie wrzuciłem na fejsa kolejną piosenkę Izy (Chociaż raz) co złe metalowe języki skomentowały, że przypomina Agnieszkę Chylińską. Głupki. Ale Iga P. lubi to (!).
5#  Konkurs serwisu screenagers.com nakazuje wrzucić na fejsbukową tablicę utwór Futro. Pierwsze założenie o "promowaniu dobrej polskiej muzyki" ignoruję (bo i tak to cały czas robię), lecz miałem nadzieję, na płytę Krzyk z autografem. Niestety. Ale chociaż Sylwia M. "wie kto to jest" , co zwiększa jej szansę na pójście ze mną na studniówkę.
6#  Podczas próby GPWK (koła teatralnego) w czasie etiudy "Ola ma poderwać Jaca" Ola S. do zagajenia hipotetycznej rozmowy używa argumentu, że poznała osobiście Izę Lach. Nieco hermetyczny żarcik, hehe.
7#  Reagując na zupełnie naciąganą dumę Rafała R. (pseudonim: Ręcznik) wspominam o tym, że to mnie propsuje na swoim twitterze sama Iza Lach, a Ręcznik polubił ją zaraz. W czasie wywiadu pogłębionego zdradza, że zrobił to głównie z powodu urody p. Izy, ale na pewno posłucha jej utworów. Istotnie. Dzień później podziękował mi na fejsbuku razem z linkiem do Happy Ending.
8#  Zachwycony akustyczną wersją Chociaż Raz przygotowuję zbyt krótki i nudny wpis na mojego bloga


Chociaż zazwyczaj staram się nie pisać nie pisać na blogu zbyt dużo razy o artystach, to w przypadku Izy Lach mam wyrzuty sumienia, że poświęciłem jej tylko opis jednego utworu w dziale o singlach. Nie mam jeszcze dobrego pomysłu na opis godny tak świetnej płyty jak Krzyk, ale otrzymaliśmy akustyczną wersję Chociaż raz.

Cudowną wersję. Bardzo skromną. Iza akompaniuje sobie tylko delikatnymi naciśnięciami klawiszy, ale to wystarczy aby wprowadzić tą lekko nerwową pulsację. Dzięki temu zostaje sama, wręcz "goła" melodia bez brzmieniowych sztuczek (które też uwielbiam) i z produkcją próbującą jedynie zarejestrować dźwięk. W pustym basenie na świeżej jesieni. Gdyby maleńkie żółte kwiaty nie przelatywały przed kamerą trzeba by było je dorobić w fotoszopie, a szum listowia staje się integralną częścią kompozycji (można pokusić się o porównanie do "Harfy traw w wersji pop"). To wszystko daje jeszcze bardziej intymny klimat, jakąś prawdziwą historię. Ot, po prostu dziewczyna bierze organki i opowiada, a raczej mówi do kogoś.

Pozdro dla tych, którzy twierdzą, że "to taki tylko pop". Melodia pozostaje kapitalna sama w sobie a głos Iza ma też świetny (polecam posłuchać powrót z wysokiego wyciągnięcia dźwięku do normalnego mówienia na jeden dzień w 0:41. to nie jest cięte w studio).  Z łatwością zmienia szybkość melodii i słodko unika krzyczenia w refrenie przepięknie zmiękczając samogłoskę na końcu. To jak przekrzykuje wiatr, świat i życie jest cholernie prawdziwe i jak dla mnie rozczulające.

Wracając na ziemię, sama aranżacja to profesorsko rozegrana perełka, każdy człowiek (dwa palce perkusisty!) robi swoje różne, a dodanie akordu na akustykach zmienia piosenkę w stosunku do tej z płyty. To bardzo ograniczone instrumentalium jest wykorzystane w 193%, sam Damon Albarn by temu przyklasnął.
Oczywiście sam fakt poruszającego się nagrania Izy wykonującej piosenkę jest rzeczą super samą w sobie i też się bardzo cieszę ;)

Bardzo ładne i strasznie urocze.

sobota, 22 października 2011

SP 7" : Zostanę przy Tobie, od zawsze tak robię





Iza Lach jest lepsza niż Brodka, Rihanna, Beyonce, Robyn, Ellie Goulding....

Nie! To zupełnie nie fair w stosunku do młodej ciekawej wokalistki zaczynać od takich porównań. Inna sprawa, że nic nie zrobię, że narzucają się one same z siebie. A nawet - przyjmując że płytę Krzyk wydaje EMI - może to być świadomy ruch promocyjny, mający na celu "określenie targetu". Mam nadzieję, że podobnymi marketingowymi zagrywkami nie obraziłem tej młodej pani, ani nie uszczknąłęm nic z jej uroku oraz stylu.

Kontynuując zatem niecny plan komercyjnego labela dowodzę, że Iza Lach naprawdę jest lepsza od "Idolki". Pamiętam, że przy premierze Pięciu smaków zachwycałem się szalonym rytmem i vampire-weekendowym rozpasaniem. Nic więcej muzycznie jest bardziej skondensowana i zwarta. Piosenkę oprócz (nieco oczywistego) popowego łupania fenomenalnie nakręcają delikatne (dwa!) klawisze. To nie jest jakaś pulsacja - prowadzące akordy uderzenia w fortepian i nienachalny bas dosłownie ożywiają tę piosenkę. Żadnych zrywów czy innych pisków - Ona nie musi się popisywać jak Brodka, bo... po prostu jest... Wstydziłem się to napisać, ale jest słodsza. Tak cudownie dziewczęcego głosu nie słyszałem jeszcze dawno chyba, bardzo uwielbiam.

Jeśli chodzi o Rihannę (pozdro Ładny!) i bajeranckie panie z zagranicy, to w przeciwieństwie do Izy Lach nie znam ich twórczości tak dobrze, aby prowadzić jakieś inne analizy porównawcze. Wystarczy mi tylko jedno - to Iza jest polską dziewczyną, a jest to argument przygniatający. Bo tekst jest także polski i przy tym niebywale rytmiczny. Chwaliłem za to Nosowską, ale tutaj jest to samo tylko bardziej i w ujęciu totalnym. Rymy nie są jakieś częstochowskie, bo melodia się nimi rozwiązuje. Nawet te znienawidzone polsko-trudne "sz"głoski tutatj nie przeszkadzają, tylko szemrząc przemykają w melodii : jak długo i jeszcze zamierzasz stać i patrzyć się jak. Jak na polski język to po prostu pasuje i tylko umacnia tą fantastyczną rytmikę (w "Lampie" będą wniebowzięci).
Sam temat jest również zgrabny i prosty; czyli prawdziwy (pozdro dla opowieści o budkach wietnamskich).

Z zainteresowaniem czekałem na społeczne skutki niebagatelnej i nieustannej sprzedaży Grandy wszędzie. Nareszcie jednak fajność muzyczna, nawet ta alternatywna (czyt: lepsza) jest w cenie i słuchanie takiej dobrej muzyki jest w dobrym tonie i zwracającym sympatyczną uwagę.  Ja jestem pod uroczym wrażeniem pani Izy Lach i mogę powtórzyć za Anną Gacek "Mam bzika na punkcie Izy".


PS. Z propsowaniem wyprzedziła mnie wczoraj Offensywa, bo nie mogłem napisać tego tekstu w mniej niż godzinę. Ale +10 dla Izy za dobrych promotorów (obok tzw. portali polskiego nieżalu).